«H.M.S. Surprise»

- 5 -
Pierwszy Lord przeglądał akta w ciszy przerywanej jedy­nie skrzypnięciami pióra admirała Erskine'a, naprędce przeli­czającego srebrne dolary na funty szterlingi z potrąceniem pryzowego dla załóg i wieńczącego rezultat swych obliczeń cichym gwizdnięciem. Na widok akt sir Joseph zrozumiał, że gra była skończona - Pierwszy Lord był co prawda dyletan­tem w sprawach morskich, ale w rozgrywkach parlamentar­nych miał sporo doświadczenia i nie mógł się pomylić co do dwóch nazwisk, przeklętych dla obecnej administracji. Na­zwiska Sutton i Aubrey wnosiły bowiem dużo chaosu do istniejącej równowagi parlamentarnej, a dwaj pozostali ka­pitanowie nie mieli z kolei żadnych wpływów mogących to zniwelować.

- Suttona znam z obrad - powiedział Pierwszy Lord, zaciskając mocno usta i kreśląc krótką notkę. - Natomiast kapitan Aubrey... Nazwisko jest mi znajome.

- To syn generała Aubreya, milordzie - szepnął sekre­tarz.

- Ach, tak! Członek opozycji, który z taką pasją zaata­kował premiera Addingtona! Pamiętam, zacytował swego syna w przemówieniu na temat korupcji. Często cytował syna. Tak, tak... - Zamknął swe notatki i zerknął na ogólny raport.

- Sir Josephie... - odezwał się po chwili. - Kim jest doktor Maturin, zechciałby pan wyjaśnić?

- To ów dżentelmen, na temat którego przesłałem Wa­szej Lordowskiej Mości sprawozdanie w zeszłym tygodniu - odparł sir Joseph. - Sprawozdanie w żółtej teczce - dodał z pewnym szczególnym naciskiem w głosie, sugerującym, iż za czasów Melville'a poparłby swe słowa ciśnięciem kałama­rzem w głowę Pierwszego Lorda.

- Czy nadawanie czasowych uprawnień kapitańskich lekarzowi to zwyczaj powszechnie praktykowany? - ciągnął Pierwszy Lord, ignorując zarówno ton głosu sir Josepha, jak i znaczenie żółtej teczki. Członkowie Rady pozostający w czynnej służbie wymienili krótkie spojrzenia.

- Otrzymali je sir Joseph Banks i pan Halley, milordzie, i jak domniemywam, wielu innych wielkich mężów świata nauki. To niemały zaszczyt, ale w żadnym wypadku nie jest to praktyka nie znana.

- Ach, tak - powiedział Pierwszy Lord, wnioskując z chłodnego tonu sir Josepha, że właśnie popełnił nietakt. - Więc nie ma to związku ze sprawą?

- 5 -