«H.M.S. Surprise»

- 4 -
- Oficerowie i marynarze eskadry nie mają wiele wspól­nego z formalnymi deklaracjami - odparł sir Joseph. - Ich zadaniem nie jest mieszanie się w sprawy państwowe, ale wykonywanie rozkazów Rady. W kierunku angielskich okrę­tów otwarto ogień, ale wypełniły one swe rozkazy nie bez sporych strat własnych i na pewno z wielkim pożytkiem dla kraju. I jeśli teraz mają utracić przynależne im w ramach tradycji morskiej pieniądze, jeśli owe pieniądze ma zagarnąć Rada, pod której rozkazami walczyli, to ogólne wrażenie, jakie pozostanie, zwłaszcza pośród oficerów, którzy w końcu wzięli udział w akcji bez cienia wahania, będzie... - zawahał się, szukając odpowiedniego słowa.

- Żałosne - podpowiedział kontradmirał z eskadry błę­kitnej.

- Żałosne. Konsekwencje będą jednak znacznie poważ­niejsze, jeżeli pozbawi się flotę wspaniałych przykładów tego, czego może dokonać zdecydowanie i wiara w zwycięstwo. Jako że precedensy wzajemnie się wykluczają, a żaden z nich nie pojawił się jeszcze w sądzie, sprawa pozostaje otwarta - niemniej z powagą podkreślam, że byłoby znacznie lepiej rozstrzygnąć kwestię na korzyść oficerów i załóg. Kraj nie poniesie wielkich kosztów z tego tytułu, a dobry przykład zwróci się Koronie stukrotnie.

- Pięć milionów srebrnych dolarów... - Wśród pełnej wahania ciszy rozległ się rozmarzony głos admirała Erskine'a. - Naprawdę było tego aż tyle?

- Jak brzmią nazwiska oficerów, którzy brali udział w akcji? - spytał Pierwszy Lord.

- Kapitanowie Sutton, Graham, Collins i Aubrey, milor­dzie - odezwał się jego osobisty sekretarz. - Oto ich akta.

- 4 -