«Pomniejsze bóstwa»

- 6 -

— Wstań, chłopcze — powiedział nieco łagodniejszym tonem.

Brutha podniósł się z podłogi.

Był — na co Nhumrod już wcześniej narzekał — trochę za duży do nowicjatu. Miał jakieś dziesięć lat za dużo. Dajcie mi chłopaka w wieku do siedmiu lat, mawiał zawsze brat Nhumrod.

Ale Brutha pewnie umrze jako nowicjusz. Kiedy ustalali zasady, nie przewidzieli kogoś takiego jak Brutha.

Szeroka, szczera, rumiana twarz skierowała się ku przewodnikowi.

— Usiądź na swoim łóżku, Brutho — polecił Nhumrod.

Brutha natychmiast wykonał polecenie. Nie znał znaczenia słowa „nieposłuszeństwo”. Było to jedno z bardzo wielu słów, których znaczenia nie znał.

Nhumrod usiadł obok niego.

— Słuchaj mnie uważnie, Brutho — rzekł. — Wiesz, co spotyka ludzi, którzy głoszą kłamstwa, prawda?

Brutha zaczerwienił się i kiwnął głową.

— Doskonale. A teraz opowiedz mi o tych głosach. Brutha zmiął w palcach brzeg szaty.

— To był raczej jeden głos, mistrzu — wyznał.

— …raczej jeden głos — powtórzył Nhumrod. — A co ten głos mówił? Hm?

Brutha zawahał się. Właściwie, kiedy się zastanowić, to głos w ogóle niewiele powiedział. Po prostu mówił. Ale rozmowa z bratem Nhumrodem nigdy nie była łatwa. Miał on irytujący zwyczaj zerkania z ukosa na usta mówiącego i powtarzania ostatnich słów praktycznie w chwili, kiedy zostały wypowiedziane. I przez cały czas dotykał różnych rzeczy: ścian, mebli, ludzi… Jakby się bał, że cały wszechświat zniknie, jeśli nie będzie na niego uważał. A jego nerwowe tiki były tak liczne, że musiały ustawiać się w kolejce. Brat Nhumrod był całkiem normalny jak na kogoś, kto przeżył pięćdziesiąt lat w Cytadeli.

— No więc… — zaczął Brutha.

Brat Nhumrod uniósł szczupłą dłoń. Brutha widział błękitne żyłki pod jego skórą.

— Z pewnością wiesz, że istnieją dwa rodzaje głosów, które można usłyszeć duchowo. — Brew przewodnika nowicjuszy zadrgała gwałtownie.

— Tak — zapewnił pokornie Brutha. — Brat Murduck nam mówił.

— …nam mówił. Tak. Gdy czasem w swej nieskończonej mądrości uzna to za stosowne, Bóg sam przemawia do wybrańca, który zostaje potem wielkim prorokiem. Jestem pewien, że nie uważasz się za takiego. Hm?

— Nie, mistrzu.

- 6 -