«Ruchome obrazki»

- 6 -

— Nienienie… To nie pypeć. Takie coś, co się mówi, kiedy człowiek coś odkryje. Biegnie się po ulicy i krzyczy… — gorączkowo tłumaczyła osmalona postać. — Takie specjalne słowo… — dodała, marszcząc czoło pod warstwą sadzy.

Tłumek niechętnie pogodził się z faktem, że więcej wybuchów nie będzie; teraz otoczył osmalonego alchemika. Widowisko mogło się okazać równie zajmujące.

— Tak, zgadza się — oświadczył starszy mężczyzna, nabijając fajkę. — Krzyczy się „Pożar! Pożar!”. — Był wyraźnie dumny z siebie.

— To nie to…

— Albo „Ratunku!”, albo…

— Nie, on ma rację — przerwała mu kobieta z koszem ryb na głowie. — Jest takie specjalne słowo. Zagraniczne.

— Szczera prawda — potwierdził jej sąsiad. — Specjalne zagraniczne słowo dla ludzi, którzy coś odkryli. Wynalazł je jakiś zagraniczny typek w kąpieli…

— Dajcie spokój… — Pierwszy mężczyzna odpalił fajkę od tlącego się kapelusza alchemika. — Ja na przykład nie rozumiem, dlaczego obywatele tego miasta mają biegać po ulicy i wrzeszczeć po pogańsku tylko dlatego, że wzięli kąpiel. Zresztą spójrzcie na niego. On wcale nie brał kąpieli. Potrzebuje kąpieli, owszem, ale się jeszcze nie kąpał. Po co ma biegać i wrzeszczeć po pogańsku? My też mamy doskonałe słowa do wrzeszczenia.

— Na przykład jakie? — wtrącił Gardło Sobie Podrzynam. Palacz fajki zawahał się.

— No… — powiedział. — Na przykład… „Coś odkryłem”… albo… „Hurra!”…

— Nie! — znów mu przerwała handlarka rybami. — Myślałam o tym typie gdzieś spod Tsortu czy gdzie. Siedział w kąpieli i wpadł na jakiś pomysł, więc wyskoczył z wrzaskiem na ulicę.

— A co wrzeszczał?

— Nie wiem. Może „Dajcie mi ręcznik!”.

— Na pewno by wrzeszczał jak nie wiem co, gdyby spróbował czegoś takiego u nas — oświadczył wesoło Gardło. — A teraz, panie i panowie, mam tu kiełbaski w bułce, od których ślinka…

— Eureka — oznajmił człowiek pokryty sadzą.

— Co z nią? — zdziwił się Gardło.

— Nic, o to właśnie słowo mi chodziło. Eureka. — Zakłopotany uśmiech rozjaśnił czarną twarz. — To znaczy „Mam to”.

— Co takiego?

— To. A przynajmniej miałem. Oktocelulozę. Niezwykły materiał. Miałem go w ręku. Ale trzymałem za blisko ognia — westchnął alchemik tonem człowieka, który doznał wstrząsu. — To bardzo ważne. Muszę zanotować. „Nie dopuszczać do rozgrzania”. Bardzo ważne. Muszę zanotować bardzo ważny fakt.

I poczłapał z powrotem do ruin.

Gardło spoglądał za nim przez chwilę.

- 6 -